Szkolenie strzeleckie w najbliższą sobotę

Już w najbliższą sobotę szkolenie strzeleckie odbędzie drużyna rozpoznania SPAP W związku z tym ostatnie ich szkolenia skupiały się na indywidualnych umiejętnościach zwiadowców wchodzący w zakres „Systemu szkolenia z walki i bezpiecznego posługiwania się bronią”. Miały formę prostych ćwiczeń, czynności manualnych i prowadzenia ognia z czasem urozmaicane o dodatkowe zagadnienia.

Shock Training z majorem piechoty Rocco A. Spencerem

Tak było miesiąc temu. Nie możemy doczekać się kolejnych szkoleń, wy też ? Shock Training – taki kryptonim miało szkolenie prowadzone przez emerytowanego majora piechoty Armii Stanów Zjednoczonych Rocco A. Spencera. Był to pierwszy trening z cyklu szkoleń jakie planujemy we współpracy z majorem. Shock Training miał na celu zweryfikowanie poziomu przeszkolenia indywidualnego oraz przygotowania fizycznego. Na początek szlifowanie podstaw: pokonywanie terenu różnymi sposobami, formacje marszowe (w ramach sekcji oraz drużyny lekkiej piechoty) przybliżenie elementów techniki kamuflażu. Szkolenie ze specjalistą jakim jest major Spencer dało nowe spojrzenie na pozornie proste i podstawowe umiejętności stanowiące bazę dalszego rozwoju żołnierza. Major zwraca uwagę na detale, które kiedyś mogą uratować komuś życie. Jesteśmy dumni, że nasi członkowie mają możliwość ćwiczenia z takimi oficerami

Wywiad z śp.p.kpt. Januszem Kieszczyńskim powstańcem warszawskim – autorstwa Jakuba Huziora

Chcielibyśmy przedstawić Wam życiorys wcześniej wspomnianego dziś ś. p. kpt. Janusza Kieszczyńskiego, opracowany przez dowódcę dr. Rozpoznania SPAP Jakuba Huziora. Pan Janusz urodził się w 1933 roku w Orłowie. Wkrótce przeprowadził się do Zamościa. Miał on wówczas dwie siostry, matkę i ojca. Gdy wybuchła wojna Pan Janusz miał 6 lat.W 1940 roku ojciec Romuald Kieszczyński został rozstrzelany. W 1942 roku podczas gdy Niemcy wysiedlali Polaków z tamtych okolic Pan Janusz wraz z rodziną był zmuszony opuścić rodzinne miasto. Jego stryj załatwił im mieszkanie w Warszawie. Niemalże od razu po zamieszkaniu w stolicy Pan Janusz zajął się konspiracją, a mianowicie malował kotwiczki wraz z kolegami z szarych szeregów. Mieszkał na Żoliborzu. Gdy wybuchło powstanie Pan Janusz miał 11 lat. Opowiadał, że na Żoliborzu strzelaniny zaczęły się znacznie wcześniej mianowicie koło 14:00. Przebywał on wtedy w domu. Wspominał, że wszyscy dokładnie wiedzieli, że powstanie wybuchnie. Pan Janusz do walk przystąpił kilka dni po 1 sierpnia. Należał do zgrupowania Żywiciel oddział „Żubra”. Na początku roznosił pocztę. Mimo, że nie walczył na linii posiadał broń, pistolet FN Browning 1900 nazywany przez powstańców damskim pistoletem ze względu na jego wymiary i skuteczność. Z takiego pistoletu można ustrzelić co najwyżej szczura – mówił Pan Janusz. Pistolet ten wraz z 7 nabojami (6 w magazynku i jeden luzem) dostał od jednego z powstańców. Nosił go w kaburze niemieckiej na artyleryjskiego Lugera. W późniejszych fazach powstania Pan Janusz walczył na linii. Zdobył on wtedy MP40. Wspominał, że nie wielu powstańców nosiło panterki na Żoliborzu. Opowiadał, że warunki w tej dzielnicy nie były aż takie złe. Praktycznie nie było głodu, gorzej było z wodą. Podczas powstania żywił się głównie zupą robioną z owsa i oleju. Owies brali z pobliskiej stajni a olej z magazynu, który zajęli. Po za tym zdarzały się jeszcze placki ziemniaczane i nadpsute warzywa pochodzące z pobliskiej sadzawki. Ponieważ owa sadzawka znajdowała się w zasięgu karabinów maszynowych wroga powstańcy opracowali specjalną metodę zdobywania warzyw. Czołgając się pod osłoną wysokiej trawy zbierali żywność i umieszczali ją w worku, do którego przywiązany był długi sznur prowadzący w bezpieczne miejsce. Po napełnieniu całego wora bezszelestnie cofali się tą samą drogą, a następnie przyciągali wór sznurem. Ruch oraz hałas związany z przemieszczaniem się ciężkiej zdobyczy przyciągał ogień wroga. „Często gdy worek do nas docierał w środku zamiast całych warzyw mieliśmy zupę w podziurawionym od kul worku.”- Wspomina Pan Janusz. Kilka razy zdarzyło się, że Niemcy otworzyli ogień za wcześnie zanim powstańcy zdołali się oddalić- w ten sposób zginęło kilka osób. Głównym źródłem wody była studnia, którą wykopali powstańcy. Branie wody było czasami niebezpieczne. Co prawda miejsce to było okrążone budynkami, w których nie było wroga lecz kawałek dalej Niemcy mieli koszary. Często ostrzeliwali studnię z moździerzy. Na Żoliborzu Pan Janusz walczył z Wehrmachtem, dywizją pancerną Guderiana, i jednostkami stworzonymi z Ukraińców i Rosjan (między innymi RONA). Wspomina, że „najgorszymi skurwysynami” byli właśnie Ukraińcy i Ruscy. Zdarzało się, że wpadali do piwnicy pełnej ludzi i mordowali, gwałcili tylko kobiety i dzieci gdyż mieli zakaz mordowania powstańców (nie wiem czy to wspomnienie dotyczy Pana Janusza). Pan Janusz wspomina także starcie, w którym walczył w obronie jednej z barykad. Szturmującymi jednostkami były właśnie te złożone z wschodnich sąsiadów. Podjęli oni próbę frontalnego ataku. Starali się objąć barykadę masą. Doszło wówczas do rzezi i ponieśli ciężkie straty. Niemcy nie dbali o takie jednostki. Często obstawiali nimi czołgi i robili z nich żywe tarcze. Według Pana Janusza dywizja pancerna składała się w większości z Panter i Tygrysów. Sporo było także SDKFZ-ów. Pamięta, że jego koledzy i on strzelali z polskiej rusznicy p-panc. Wspomina, że odrzut był tak duży, że oprócz poduszki na kolbie kładli na ramię jeszcze jaśka, a i tak mocno kopało. Twierdzi, że była to bardzo skuteczna broń i, że można było nie tylko unieruchomić czołg ale także zabić załogę. Pan Janusz miał także styczność z dość często stosowaną bronią przeciwpancerną jaką była butelka z benzyną. Wspominając ją przypomniał sobie przykrą historię gdy wraz z grupą powstańców przemieszczali się do wyznaczonego punktu. Była wśród nich młoda dziewczyna niosąca kilka takich butelek, które dodatkowo wyposażone były w palącą się szmateczkę umieszczoną na szyjce naczynia po zewnętrznej stronie. Owa szmateczka pełniła rolę zapalnika, który w momencie uderzenia w cel podpalał zawartość. Stosowano jeszcze jeden rodzaj zapalnika, mianowicie substancję chemiczną umieszczoną również po zewnętrznej stronie, która po styczności z benzyną zapalała się. Nie wszystkie butelki zawierały zapalniki, gdyż po podpaleniu pojazdu benzyna z rzucanych kolejno butelek sama się podpalała. Dziewczyna biegnąc potknęła się i przewróciła rozbijając jedną z butelek z zapalnikiem koło siebie. Niemalże od razu płomienie pochłonęły jej ciało. Przyjaciele nie mogli jej pomóc. Dziewczyna spłonęła w ogromnych męczarniach. Pan Janusz pamięta też rosyjską broń. Ponieważ Rosjanie zrzucali broń bez spadochronów kolby w większości było połamane. Często też magazynki bębnowe do PPSz były niedopasowane i albo wchodziły za luźno i broń się cięła albo trzeba je było wbijać młotkiem. Podczas walk Pan Janusz był dwa razy ranny. Pierwszy raz oberwał odłamkiem z pocisku czołgowego jakieś 3mm od oka. „Nie wiem czy można to w ogóle nazwać raną” –mówił Pan Janusz. Rana ta prawie w ogóle nie krwawiła ani nie bolała. Sam był w stanie wyjąć odłamek. Drugi raz Pan Janusz miał niezwykłe szczęście. Stał on wtedy przy oknie pełnym worków z piaskiem. Czołg strzelił akurat w to okno. Pocisk przebił worki, przebił ścianę za Panem Januszem ale nie wybuchł. Przeleciał na wylot i wybuchł dopiero na następnej. Wybuch rzucił Panem Januszem o ścianę. Stracił on wtedy przytomność. Jak się obudził zorientował się, że zarówno twarz jak i ręka krwawią. Poraniło go szkło. Pan Janusz mówił, że nieprawdą jest jak w filmach pokazują, że człowiek od razu po trafieniu ginie. W rzeczywistości o ile nie jest to trafienie w głowę, ranny potrafi żyć jeszcze przez kilka sekund a nawet minut. Wspomina, że sanitariuszki zanim pobiegły po rannego patrzyły czy na spodniach nie ma plamy od moczu. Jeżeli była, stwierdzały, ze najprawdopodobniej osoba ta nie żyje i szkoda ryzykować życia. Jak twierdzi Pan Janusz okres powstania warszawskiego był dla niego jednym z najszczęśliwszych okresów w życiu

Uczczenie Pamięci p. kpt. Janusza Kieszczyńskiego.

Minioną sobotę drużyna Rozpoznania SPAP poświęciła uczczeniu pamięci wielkiego Polaka, Powstańca Warszawskiego, działacza politycznego w okresie powojennym, utalentowanego aktora pantomimy – ś. p. kpt. Janusza Kieszczyńskiego. Drużyna posprzątała grób kapitana, który pochowany jest na wojskowych Powązkach, a następnie wystawiła przy nim wartę honorową z okazji minionego dnia Wszystkich Świętych. Dzięki działaniom drużyny na cmentarzu nawet przechodnie zwracali uwagę na to kto jest pochowany w tym miejscu, zadawali pytania kim był oraz jak toczyła się jego historia. Skłaniali się do zatrzymania oraz refleksji. Jako, że „Naród, który traci pamięć, przestaje być narodem, a staje się jedynie zbiorem ludzi, czasowo zajmującym dane terytorium” jak mawiał Marszałek Józef Piłsudski, my staramy się pamiętać czynami, a nie tylko pustymi hasłami.

Drużyna Rozpoznania SPAP zorganizowała wycieczkę po Warszawie dla drużyny harcerskiej ZHP

Już jakiś czas temu Drużyna Rozpoznania SPAP zorganizowała wycieczkę po Warszawie dla drużyny harcerskiej ZHP z Wiszni Małej, nie mieliśmy okazji się tym jeszcze pochwalić. Cofnijmy się więc zatem do tamtego dnia: Tematem przewodnim dwudniowego projektu była historia II Wojny Światowej. Pokazanie czego doświadczała stolica w latach trzydziestych, czterdziestych, a także przybliżenie niezwykłego ducha miasta, który towarzyszył Powstańcom Warszawskim i do dziś drzemie ukryty na każdej ulicy Warszawy.By najlepiej wprowadzić uczestników w klimat tamtych lat oraz zobrazować emocje, uczucia i doświadczenia jakie towarzyszyły ich rówieśnikom zaangażowanym w ówczesne harcerstwo. Wycieczka podzielona była na trzy zasadnicze etapy: Etap 1 Obejmował wycieczkę po „okupacyjnej” Warszawie, śladami bohaterów książki „Kamienie na Szaniec”. Podczas tego etapu wycieczka odwiedziła takie miejsca jak: Pomnik Lotnika przeniesiony z placu Unii Lubelskiej, na którym Rudy namalował słynną kotwiczkę, Pomnik Kopernika na Nowym Świecie, z którego Alek zdjął niemiecką tablicę z przekłamanymi informacjami dotyczącymi niemieckiego pochodzenia naukowca, Mauzoleum Walki i Męczeństwa na al. Szucha w którym mieścił się Urząd Komendanta Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa dystryktu warszawskiego, w którym przesłuchiwano Rudego, miejsce słynnej „Akcji pod Arsenałem” Etap 2 Skupiał się na przygotowaniach Warszawiaków do Powstania. Ta część wycieczki miała formę gry miejskiej, podczas której młodzież musiała wykonywać zadania zbliżone do tych, które wówczas zlecano ich rówieśnikom wykazując się przy tym istotnymi dla harcerza cechami. Etap 3 Traktował o „Godzinie W” i wszystkich wydarzeniach związanych z Powstaniem Warszawskim. Towarzyszyło mu zwiedzanie muzeum Powstania Warszawskiego. „Prawdopodobnie jesteśmy ostatnim pokoleniem mającym możliwość poznania tych niezwykłych Polaków, usłyszenia opowieści o tamtych czasach i poznania historii z ust jej świadków oraz czerpania garściami wartości od patriotów, dla których często wolność, niepodległość, przyjaźń czy lojalność była ważniejsza od strachu przed śmiercią. Dlatego też to na naszych barkach będzie spoczywała odpowiedzialność związana z przekazaniem tych wartości, historii oraz świadomości narodowej najmłodszym. Temu między innymi miało służyć to przedsięwzięcie.” – mówi Dowódca Drużyny Rozpoznania SPAP Jakub Huzior

Tegoroczna akcja „Żołnierska Pamięć”

Tegoroczna akcja „Żołnierska Pamięć” w ramach, której członkowie Zarządu Głównego Stowarzyszenia Proobronnego Amor Patriae uprzątnęli pomniki i groby zasłużonych dla Ojczyzny, znajdujące się na terenie Łomianek.

Centralny Zlot Młodzieży ,,Palmiry 2020”

W sobotę obył się 60 centralny zlot młodzieży ,,Palmiry 2020” którego współorganizatorem miało zaszczyt być Nasze Stowarzyszenie. Dzięki wspólnej pracy z PTTK zlot ten odbył się z zachowaniem wszystkich elementów bezpieczeństwa sanitarnego związanych z sytuacją epidemiczną w Warszawie. Nasi członkowie pełnili rolę kierowania ruchem drogowym, oraz służby porządkowej, której zadaniami były m in. : eskorta grup pieszych, ceremoniał uroczystości oraz ich przeprowadzenie. Dziękujemy wszystkim, którzy wzięli udział w tegorocznym zlocie.

Kolejne ćwiczenia z bronią według – BLOS – 09 październik

Kolejne intensywne ćwiczenia za drużyną rozpoznania SPAP. Jako, że dobry żołnierz to przede wszystkim dobry strzelec po raz kolejny poświęciliśmy szkolenie zagadnieniu pracy z bronią – BLOS: czynności manualne oraz prowadzenie ognia; indywidualnie oraz w body team; w miejscu oraz ruchu to umiejętności, które warto doskonalić przy każdej okazji. Następnie skupiliśmy się na podstawach czarnej taktyki, a także powtórzyliśmy wiedzę i umiejętności związane z technikami linowymi. Pod koniec drużyna wykonywała ćwiczenia łączące wszystkie 3 elementy. Pogoda nie rozpieszczała. Lejący deszcz, śliskie podłoże oraz ciemność stały się kolejnym elementem utrudniającym działania. Jednak to nie wpływało na przebieg zajęć. Nauczyć się dobrze i skutecznie działać w warunkach, które dla innych stanowią przeszkodę to jeden z celów rozpoznania.